Link 26.01.2014 :: 21:35

Dopiero jak przeczytałam datę ostatniego wpisu to zdałam sobie sprawę jak dawno nic nie pisałam. To chyba ze szczęścia. Łatwiej chyba było prowadzić blog jak miałam wolne wieczory, które spędzałam sama. Ale muszę zacząć pisać, bo gdzie ja kiedyś wspomnieniami będę wracać?
Od 27 listopada zmieniło się tyle, że smutek i rozpacz, w którym żyłam po tym jak mój Ukochany wyjechał za granicę minął. Grudzień mijał wolno i mało świątecznie, nie czułam w tym roku klimatu, chociaż uwielbiam Święta i czekam na nie cały rok, to mój ulubiony czas! Na szczęście doczekałam go jakoś. W domu cieszyłam się odpoczynkiem od Warszawy, zajęć, zaliczeń i innych pierdół. Miałam tylko Jasia i jedzenie. Dostałam najwspanialsze prezenty, bo Mikołaj to dobry gość i zna się na rzeczy. A może ma po prostu najlepszego elfa, który wie, co lubię najbardziej. W każdym razie stałam się posiadaczką nowej płyty Beyonce, wciąż nie mogę wyjść z zachwytu; dostałam też moją ukochaną perfumę Chanel Chance Eau Tendre i stuprocentowo świąteczny sweterek ze świecącym reniferem!
Sylwester spędziłam w Białymstoku, było fajnie i zostaliśmy tam jeszcze na kilka dni. Potem powrót do Warszawy, Jasiek mieszkał przez pewien czas ze mną. Byłam aż zaskoczona, że mogę nie mieć dość kogoś po przebywaniu z nim 24h w jednym malutkim pokoju, ale doskonale się uzupełnialiśmy.
Już się wyprowadził, na szczęście blisko, po drugiej stronie ulicy, 10 minut spacerkiem. Znalazł też pracę, ja mam sesję i staram się uczyć i zaliczać wszystko tak, jak należy. Zostały mi 3 egzaminy, w tym jeden jutro na 8 rano. Dokonam niemożliwego i wstanę najwcześniej w tym roku, jak nie lepiej, o 6. O tej godzinie świat dla mnie nie istnieje i życie nie ma sensu, ale mus to mus.
Jak wrócę do domu to będę kończyć czytać Wiedźmina, pić kawkę i dalej planować co zrobić ze swoim życiem.
Mam ostatnio potrzebę robienia. Czegokolwiek. Dlatego będziemy z Jasiem malować ściany w jego nowym pokoju, potrzeba też stolika i donieść fotel. Mamy też w planie malowanie obrazów, choć trochę się boję przelania tego, co siedzi w mojej głowie na kartkę.
Jak pogoda pozwoli to musimy się też wybrać na lodowisko. Ostatnio wybraliśmy się do kina i mogę śmiało polecić film "Pod Mocnym Aniołem".
Zauważyłam, że coraz częściej używam słowa "my" "musimy" "robimy". Co poradzić, że wokół tego kręci się teraz cały mój świat. Ale wcale wcale nie narzekam!






Link 27.11.2013 :: 16:20




Link 27.11.2013 :: 16:12











Link 27.11.2013 :: 16:10

Ten listopad był taki piękny i taki ciepły i taki bajkowy, że nie miałam nawet kiedy tu zaglądać i pisać.
Ale już się kończy i będę miała więcej czasu.
Wcale się z tego powodu nie cieszę, bo moja miłość wyjeżdża i zobaczymy się dopiero na Święta. Ale będę dzielna.


Dzisiaj spadł śnieg, już go nie widać, ale rano było biało. Grudzień też lubię, szczególnie wieczorami. Przyzdobione miasto, śnieg chrupie pod nogami. I to jak bardzo docenia się wtedy dom, ciepły koc i kubek herbaty.






Link 05.11.2013 :: 21:49

I już listopad.
Lubię ten miesiąc.
Jest chyba najsmutniejszy w całym roku, ale ja czuję jego moc.
Kiedy mogę sobie leżeć w łóżku z serialem lub książką, a za oknem pada deszcz.


Tego roku wyjątkowa jesień, prawdziwa, złota, rzekłabym nawet, że filmowa.
I w końcu chyba mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa, właśnie tej pięknej, wyjątkowej jesieni.








Link 05.11.2013 :: 21:38

Mój mężczyzna, malarz artysta przyzdobił mój pokój.





Link 05.11.2013 :: 21:37




Link 27.10.2013 :: 16:33







Link 17.10.2013 :: 00:04







Link 17.10.2013 :: 00:03




Link 17.10.2013 :: 00:02

Akurat równo miesiąc mija od mojego ostatniego wpisu. Nie wiem kiedy te dni przeleciały mi tak szybko, na szczęście mijają jak najlepiej. Warszawa daje się lubić, przez tyle lat uciekałam przed zamieszkaniem tutaj, a jak się okazuje jest całkiem znośna. Przyzwyczaiłam się już nawet do hałasu, dłuższych, niż to bywa w przypadku innych miejsc dojazdów i wieżowców.
Uczelnia też mnie jak najbardziej zadowala, ludzie sympatyczni, wykładowcy również, zajęcia ciekawe, aż nie mam na co narzekać, a to było zwykle w moim stylu.

Jak to u mnie bywa lubię też mieć na co czekać, więc na razie odliczam dni do powrotu do domu na 1 listopada. Potem już do Świąt czas leci tak szybko. Uwielbiam ten okres oczekiwania na Święta. Wszędzie lecą piosenki, stoją piękne choinki, miasto jest ubrane i jakieś takie cieplejsze. Nie zgorzkniałam i nie wyrosłam ze Świąt. Wciąż czuję magię i uważam, że to najpiękniejsze dni w roku.

I wygląda na to, że będę mogła w końcu w tym roku śpiewać całym sercem i gardłem ALL I WANT FOR CHRISTMAS IS YOU.





Link 17.09.2013 :: 11:38




Link 17.09.2013 :: 11:28

Jest wspaniale, chociaż ostatnie dni beztroski dobiegają końca. Od ostatniego wpisu minęły prawie trzy tygodnie i tak dużo się działo, super wyjazd do Warszawy. W czwartek też jedziemy do stolicy ale tylko na jeden dzień, bo w sobotę wesele. Nie ma pogody i tanecznego nastroju też nie mam, ale jestem dobrej myśli.
Jestem ciekawa jaki będzie ten rok akademicki i co mnie czeka, ostatnio pomyślałam jak bardzo trafne jest zdanie, że wydaje się z dnia na dzień, że nic się nie zmienia, a gdy spojrzy się wstecz to wszystko jest zupełnie inne.

Chociaż uwielbiam lato i słońce - co w sumie nie jest dla mnie takie oczywiste, bo jeszcze kilka lat temu to nie była zupełnie moja bajka i stroniłam od plażowania - to trochę cieszę się na myśl o jesieni. Mam charakter osoby raczej smutnej, melancholijnej, która nawet gdy jest szczęśliwa lubi zamknąć się, rozmyślać i słuchać smutnej muzyki. Raczej mało kto to wie i zdaje sobie z tego sprawę, bo zazwyczaj ludzie myślą, że jestem bardzo wesoła i otwarta. Może po części to prawda też, bo te dwie osobowości gdzieś tam we mnie siedzą, ale ta druga rzadziej daje o sobie znać.





W związku ze zmianami w moim życiu, postanowiłam również dokonać zmian na mojej głowie. Moje włosy przez rozjaśnianie były w złej kondycji, doszłam, więc do wniosku, że czas wrócić do naturalnego koloru. Nie ukrywam, że na początku, gdy zobaczyłam siebie to ciężko było mi zaakceptować ten widok w lustrze. Ale to chyba faktycznie kwestia przyzwyczajenia.








Link 31.08.2013 :: 12:04

Dzisiaj ostatni dzień sierpnia, nie wiem gdzie ten czas tak szybko ucieka, ale jeszcze niedawno dopiero planowałam sobie lato. Mam nadzieję, że wrzesień będzie ciepły i słoneczny, bo nie jestem gotowa jeszcze na jesienną pogodę. Mimo, że wieczory są już chłodne i czuć w powietrzu nieuchronne nadejście nowej pory roku, to słońce przygrzewa w ciągu dnia i ciągle daje nadzieję, że to jeszcze nie koniec.

Wakacje ogólnie muszę zaliczyć do bardzo uudanych, mimo, że nigdzie szczególnie nie wyjeżdżałam, poza Giżyckiem i innymi domkami to nie nudziłam się. W ciągu tych kilku miesięcy mogę policzyć na palcach dłoni dni, kiedy siedziałam w domu. Pogoda też dopisała, mimo, że za wiele nie plażowałam to trochę kąpieli w jeziorze zaliczyłam.

Teraz przede mną dużo gorszy okres. Z jednej strony cieszę się na myśl o zmianach, bo potrzebuję ich. Za długo już zdecydowanie jestem w jednym miejscu, a tym bardziej za długo już jestem w domu. Cieszę się, że wyjadę, będę mieszkała sama i wracała tutaj z utęsknieniem.

Jesień ma swoje plusy i na pewno cieszę się na myśl o nowych sezonach seriali i deszczowych popołudniach, które poświęcę na nadrabianie zaległości w filmach i książkach.
Ale wyjazd z Suwałk i zaczęcie nowego etapu to też rozstanie z ludźmi, a to nigdy nie przychodzi mi lekko. Szybko przywiązuję się i jak już coś mi odpowiada, to akurat w kwestii uczuć i przyjaźni jestem oddana i stała.
Jest też w końcu ktoś za kim będę tęsknić najbardziej.










Blue jeans, white shirt
Walked into the room you know you made my eyes burn
It was like James Dean, for sure





Link 30.08.2013 :: 18:51








Linki

Restless Blonde
Bonjour Disco
MAFF
Kenzas
Fashiontoast
JEMERCED
Honey
Kaczka
Borówcia
Monika
GreenEwcia
Eatme



Archiwum

2015
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień






powered by Ownlog.com & Fotolog.pl